*Marta*
Następnego dnia wstałyśmy wyjątkowo wcześnie. Nic dziwnego, czekało nas spotkanie z pięcioma najpiękniejszymi chłopakami na świecie, musiałyśmy tego dnia wyglądać idealnie. Oczywiście nie obyło się bez kłótni dotyczących łazienki którą ciągle była zajęta. Jednak w końcu 30 minut przed umówionym spotkaniem wyszłyśmy z hotelu kierując się pod wskazany przez Nialla adres. Wszystkie byłyśmy bardzo podekscytowane, może nawet bardziej niż wczoraj.
W końcu znalazłyśmy się we właściwym miejscu, jednak zanim minęłyśmy szklane drzwi ekskluzywnego hotelu, przystanęłyśmy zastanawiając się co teraz.
-No jak to co, wchodzimy!-zadecydowałam robiąc krok w przód lecz zaraz jedna z nich pociągnęła mnie do tyłu.
-No ale...jak to? Ja się wstydzę-mruknęła Konsta
-To nie wchodź!-krzyknęła Zosia kierując się w stronę wejścia.
Już po chwili stałyśmy przed drzwiami chłopców uspokajając szybsze bicie serce.
-Ja nie pukam-powiedziała od razu Oliwia
-Ja też nie!
-Ani ja!
-O matko!-wywróciłam oczami po czym zapukałam sprawiając wrażenie niewzruszonej. Tak na prawdę moje serce waliło jak oszalałe, prawie zemdlałam gdy usłyszałam kroki zbliżające się do drzwi. Zaraz naszym oczom ukazał się Zayn który widząc nas od razu się uśmiechnął.
-Siemka, wchodźcie-przesunął się pozwalając nam wejść. Na kanapie siedział Niall brzdąkający na gitarze, a tuż obok niego Tomlinson przeglądający polską gazetę.
-Nic z tego nie rozumiem-przechylił głowę odwracając czasopismo do góry nogami.
*Niall*
Nie mogłem przestać o niej myśleć. Jej brązowe oczy i czarne włosy sprawiały że na mojej twarzy pojawiał się uśmiech który niestety musiałem powstrzymywać w obecności chłopaków. Zaprosiłem je do siebie ciesząc się z faktu że znowu zobaczę Oliwkę. Jej uśmiech doprowadzał mnie do szaleństwa i nie mogłem doczekać się gdy w końcu znowu ją zobaczę.
*Oliwia*
Gdy tylko zobaczyłam Nialla siedzącego na fotelu z głową w chmurach nogi mi się ugięły a na policzkach pojawiły się delikatne rumieńce, jednak nie dane mi było wpatrywać się w moją miłość długo gdyż z sąsiedniego pomieszczenia dobiegł huk, a w pokoju zaraz pojawił się Harry. NAGI HARRY. Wlepiłam w niego wzrok próbując nie przyglądać się miejscu które powinno być zakryte, ale oczy same zjeżdżały mi na dół. Momentalnie wybuchnęłam śmiechem widząc jego zakłopotaną minę.
-Idź się ubrać, idioto!-warknął na niego Malik przepraszając nas za swojego przyjaciela-Napijecie się czegoś?
Nie słuchałam go, uśmiech sam cisnął się na usta gdy Horan odłożył gitarę wstając z fotela, podszedł do nas witając się ze mną buziakiem w policzek. Gdyby nie to że przytrzymał mnie ramieniem, bez wątpienia upadłabym z wrażenia. Stałyśmy w rządku dopóki blondyn nie zaprowadził mnie na miejsce w którym jeszcze przed chwilą siedział, po czym opadł na oparcie fotela na którym siedziałam. Zaczęliśmy rozmawiać, na początku dość nieśmiało lecz potem oboje się rozkręciliśmy śmiejąc się co chwilę.
*Konsta*
Nogi mi drżały a serce waliło jak oszalałe. Louis wstał. O matko. Spojrzał na mnie. Wdech i wydech, spokojnie. O Boże, idzie w moją stronę. Już, spokojnie.
-Hej-mruknął seksownie unosząc kąciki ust ku górze
-Hhhhheeeeejjjjjj-wyjąkałam drżącym głosem. asdfrgjtrfvghygtfrdcfgbhjuytredfrgty jaki on jest cudowny. Dobra, ogar. Uśmiechnęłam się najładniej jak umiałam lecz po chwili zorientowałam się że może to zbyt szeroki uśmiech więc skarciłam się w myśli przywracając twarz do naturalnego stanu. Chłopak zaraz zapytał co u mnie po czym skierowaliśmy się do sąsiedniego pokoju chcąc mieć trochę spokoju. Miałam tylko nadzieje że te ściany nie przepuszczają zbyt dużo dźwięków.
*Marta*
Tak więc razem z Zosią stałyśmy we dwie jak te idiotki na środku salonu tego ogromnego apartamentu chłopaków z One Direction. Zaraz po tym jak Styles pokazał nam swojego członka obok nas pojawił się Malik razem z Liamem.
-Zaproponowalibyśmy wam jakieś wyjście na miasto, ale chcemy uniknąć nieporozumień-odparł skromnie jeden z nich zapraszając dalej. Usiedliśmy więc na kanapie przed którą stał niewielki szklany stolik na którym zaraz pojawiły się cztery kubki z sokiem. Rozmawialiśmy o ich zespole, trasie koncertowej, naszej szkole i różnych takich, gdy swoją obecnością zaszczycił nas Harry który jako jedyny pozostał bez pary, toteż dołączył do nas.
-Joł-mruknął czerwony siadając na oparciu kanapy. Widocznie czuł się nieswojo wiedząc że widziałyśmy jego dyndającego koleżkę, co niesamowicie mnie rozbawiło, ale nie chcąc wprawić go w zakłopotanie opanowałam śmiech.
*Harry*
Jeju, jakie to było żałosne. Chłopaki ciągle mówili mi bym nie wychodził z łazienki nago, ale ja wciąż nie mogłem się od tego odzwyczaić. Nie widzę w tym nic złego, w końcu nie mam się czego wstydzić, ale na litość, one widziały moją fujarę! To nie powinno się stać. Jednak już nikt mi tego nie wypominał i wszystko działo się jak gdyby nigdy nic, to w sumie całkiem miłe dziewczyny, nie są napalonymi fankami które jako jedyny kontakt z nami preferują dzikie wrzaski od których już powoli głuchnę. Można było z nimi porozmawiac o wszystkim i nawet nie były brzydkie. Po Niemczech to miła odmiana spotkać w końcu ładne niewiasty.
*Zayn*
Siedzieliśmy rozmawiając dobrą godzinę podczas której Styles obdarował nas kilkoma żartami, myśląc że jest śmieszny, ale zarówno Marta jak i Zosia chciały być miłe i szczerze się z nich śmiały. Cieszyło mnie to, Zosia miała wspaniały uśmiech. Była piękna, niesamowite oczy i ta niewinność. Była skromna i nie śmiała, spodobało mi się to od samego początku.
-Skoczę na dół po jakies jedzenie. Idziesz ze mną?-zapytałem patrząc na dziewczynę z nadzieją w oczach. To pozwoliłoby mi spędzić z nią choć troche czasu sam na sam.
-Ok-uśmiechnęła się wstając. Przepuściłem ją w drzwiach pokazując ręką gdzie powinna iść.
*Oliwia*
Gdy tylko dotarłyśmy na miejsce, rzuciłyśmy się na łóżku i patrząc w sufit zaczęłyśmy rozmawiać o tym co wydarzyło się niecałe dwie godziny temu.
-Dziewczyny ja wciąż nie wierze, że ich poznałyśmy, to było nasze marzenie, które właśnie się spełniło- pisnęłam z radości, a wraz ze mną Marta i Konsta, niestety w naszym pisku radości zabrakło miłego głosiku Zosi. Przysunęłam się bliżej niej i próbowałam dowiedzieć się co się wydarzyło w momencie, gdy weszłyśmy za kulisy.
-Ej mała co się stało?- spojrzałam na Zosieńkę z zatroskaną miną, ta tylko spojrzała na mnie smutnymi oczkami, w których można było dostrzec łzy. Już chciałam coś powiedzieć niestety nie zdążyłam bo dziewczyna zerwała się z łóżka i wybiegła do łazienki zamykając się w niej. Spojrzałam na pozostałe dwie dziewczyny, mówiąc im, że się tym zajmę. Podeszłam do łazienki, osunęłam się po ścianie i usiadłam koło drzwi i zapukałam cicho.
*Zosia*
Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać, ten wieczór miał być najlepszym w moim życiu a okazał się jednym z najgorszych. Gorzkie łzy spływały mi po policzkach i wsiąkały w moją ulubioną koszulę. Nie dane mi było być samej bo już po chwili usłyszałam ciche pukanie do drzwi łazienki.
-Chce być sama- wychlipałam cicho poprzez łzy
-To ja, wpuść mnie porozmawiamy- odezwała się równie cicho Oliwka, miałam ochotę być sama i płakać, ale jej głos był pełen obawy o mnie, więc postanowiłam jej otworzyć, ale momentalnie wróciłam do swojej poprzedniej pozycji, z głową w kolanach i pozwalałam słonym łzą płynąć dalej. Oliwia weszła do łazienki i zamknęła za sobą drzwi siadając obok mnie i opierając głowę na moim ramieniu.
-Co się stało? Powiedz może dam radę Ci jakoś pomóc-mówiła do mnie cicho- Mam nadzieję, że nie chodzi tutaj o chłopaków z One Direction? - teraz w jej głos stał się normalny
*Marta*
Siedziałyśmy z Konstą na łóżku wspominając minione wydarzenia cieszyłyśmy się jak małe dzieci, chociaż wiem, że powinnam zainteresować się Zosią, ale skoro Oliwia powiedziała, że sobie poradzi to nie pozostało mi nic innego jak cieszyć się faktem, że PODOBAM SIĘ LIAMOWI!
-Konstancja słuchaj musimy się z nimi jakoś spotkać, wyjeżdżają z Polski za dwa dni, nie możemy ich zmarnować- mówiłam z ekscytacją w głosie. Zaczęłyśmy powoli układać w głowie plan jakby się z nimi spotkać.
*Zosia*
Siedziałyśmy w łazience już jakieś pół godziny, aż w końcu nie wytrzymałam i opowiedziałam Oliwii o wszystkim co czuje, o tym że nią zainteresował się Niall, Martą Liam a Konstą Lou a mną ? A mną nikt, bo jestem beznadziejna, tak bardzo chciałam by Zayn zwrócił na mnie uwagę, wspominając to wszystko z moim oczu znów zaczęły lecieć hektolitry łez.
-Nie jesteś beznadziejna, nie miałaś po prostu szansy by z nim porozmawiać bo Kosa rozwaliła się na początku kolejki, nie martw się nadrobimy to, tylko musisz przestać już płakać, zobaczysz jeszcze rzucisz go na kolana-gdy usłyszałam te słowa minimalnie się uśmiechnęłam i otarłam łzy. Podniosłam się obyłam buzie chłodną wodą i spojrzałam na moją „łazienkową” towarzyszkę, mówiąc- Jestem gotowa na podbicie serca 1/5 One Direction. Gdy Oliwia usłyszała te słowa podniosła się z ziemi uśmiechnęła się do mnie i obie wyszłyśmy z łazienki.
*Oliwia*
Tak strasznie się ucieszyłam, że moja „stara” Zosia powróciła, że nie mogłam przestać się uśmiechać. Wychodząc z łazienki przypomniało mi się, że podałam swojego twittera Niallowi i aż podskoczyłam do góry na samą myśl,że mógł do mnie napisać. Od razu pobiegłam do pokoju, lecz nim dorwałam komputer przyglądałam się Marcie i Konstancji, które wykonywały jakiś dziwny taniec, to był chyba taniec szczęścia, aż korciło mnie by je nagrać...ale szybko zrezygnowałam z tego pomysłu, gdyby Liam i Lou zobaczyli „niechcący” ten filmik ich szanse momentalnie spadłyby poniżej 0. Tak więc wreszcie dorwałam się do mojego ślicznego niebieskiego laptopa i zalogowałam się na tt. Strona jakby ładowała się wiecznie, ale gdy już nastąpił ten moment ujrzałam tweeta od samego Nialla Horana ! Pisnęłam jak umiałam najgłośniej, momentalnie Marta i Konstazaprzestały swych dzikich pląsów i spojrzały na mnie jak na wariatkę.
-Niall !- tylko tyle zdążyłam powiedzieć, gdyż już cała trójka była przy mnie wlepiając swoje oczęta w ekran.
*Zosia*
Gdy przeczytałyśmy tweeta Nialla, w którym proponuje spotkanie jutro nas wszystkich u nich w hotelu na obiedzie zaczęłyśmy wcześniej przerwany taniec radości Konstacji i Marty, ale teraz wszystkie cztery pląsałyśmy na środku pokoju i śmiejąc się w niebo głosy.
*Marta*
Zmęczone naszymi wygibasami; bo tańcem tego nazwać nie można, położyłyśmy się na łóżku i zastanawiałyśmy się w co się ubrać następnego dnia, ale to nie był nasz najmniejszy problem.
-Dziewczyny, to są rodowici Brytyjczycy...-nagle w środku zdania przerwała mi Oliwia- I jeden Irlandczyk nie zapominaj o boskim niebieskookim Niallusiu- i zaczęła chichotać jak głupek.
-Oczywiście, ale za nim mi brutalnie przerwałaś bardzo ważną informacją- spojrzałam na Oliwkę, która wciąż cieszyła się jak głupi do sera- Chciałam powiedzieć, że nasz angielski jednak trochę kuleje- mówiąc to na twarzach dziewczyn pojawił się grymas.
*Konsta*
-O boziu, boziu, Martusia ma rację wy sobie poradzicie a ja ?- zaczęłam się martwić gdy spostrzegłam słownik wprost rzuciłam się na niego i skrupulatnie zaczęłam kartkować.
*Oliwia*
Gdy wraz z dziewczynami zauważyłam zaangażowanie z jakim Konsta studiuje słownik języka angielskiego wszystkie wybuchłyśmy śmiechem i postanowiłyśmy uwiecznić jej zapał i zaczęłam pstrykać zdjęcia. Jedno, drugie aż zrobiła się z tego ogromna sesja i zaczęłyśmy zaśmiecać nasze twittery i instagramy na takich głupotkach minęła nam prawie cała noc, gdy nagle podczas przeglądania naszych fotografii spostrzegłyśmy kto skomentował prawie każde nasze zdjęcie.
*Oliwia*
Gdy tylko dotarłyśmy na miejsce, rzuciłyśmy się na łóżku i patrząc w sufit zaczęłyśmy rozmawiać o tym co wydarzyło się niecałe dwie godziny temu.
-Dziewczyny ja wciąż nie wierze, że ich poznałyśmy, to było nasze marzenie, które właśnie się spełniło- pisnęłam z radości, a wraz ze mną Marta i Konsta, niestety w naszym pisku radości zabrakło miłego głosiku Zosi. Przysunęłam się bliżej niej i próbowałam dowiedzieć się co się wydarzyło w momencie, gdy weszłyśmy za kulisy.
-Ej mała co się stało?- spojrzałam na Zosieńkę z zatroskaną miną, ta tylko spojrzała na mnie smutnymi oczkami, w których można było dostrzec łzy. Już chciałam coś powiedzieć niestety nie zdążyłam bo dziewczyna zerwała się z łóżka i wybiegła do łazienki zamykając się w niej. Spojrzałam na pozostałe dwie dziewczyny, mówiąc im, że się tym zajmę. Podeszłam do łazienki, osunęłam się po ścianie i usiadłam koło drzwi i zapukałam cicho.
*Zosia*
Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać, ten wieczór miał być najlepszym w moim życiu a okazał się jednym z najgorszych. Gorzkie łzy spływały mi po policzkach i wsiąkały w moją ulubioną koszulę. Nie dane mi było być samej bo już po chwili usłyszałam ciche pukanie do drzwi łazienki.
-Chce być sama- wychlipałam cicho poprzez łzy
-To ja, wpuść mnie porozmawiamy- odezwała się równie cicho Oliwka, miałam ochotę być sama i płakać, ale jej głos był pełen obawy o mnie, więc postanowiłam jej otworzyć, ale momentalnie wróciłam do swojej poprzedniej pozycji, z głową w kolanach i pozwalałam słonym łzą płynąć dalej. Oliwia weszła do łazienki i zamknęła za sobą drzwi siadając obok mnie i opierając głowę na moim ramieniu.
-Co się stało? Powiedz może dam radę Ci jakoś pomóc-mówiła do mnie cicho- Mam nadzieję, że nie chodzi tutaj o chłopaków z One Direction? - teraz w jej głos stał się normalny
*Marta*
Siedziałyśmy z Konstą na łóżku wspominając minione wydarzenia cieszyłyśmy się jak małe dzieci, chociaż wiem, że powinnam za interesować się Zosią, ale skoro Oliwia powiedziała, że sobie poradzi to nie pozostało mi nic innego jak cieszyć się faktem, że PODOBAM SIĘ LIAMOWI!
-Konstancja słuchaj musimy się z nimi jakoś spotkać, wyjeżdżają z Polski za dwa dni, nie możemy ich zmarnować- mówiłam z ekscytacją w głosie. Zaczęłyśmy powoli układać w głowie plan jakby się z nimi spotkać.
*Zosia*
Siedziałyśmy w łazience już jakieś pół godziny, aż w końcu nie wytrzymałam i opowiedziałam Oliwii o wszystkim co czuje, o tym że nią za interesował się Niall, Martą Liam a Konstą Lou a mną ? A mną nikt, bo jestem beznadzieja, tak bardzo chciałam by Zayn zwrócił na mnie uwagę, wspominając to wszystko z moim oczu znów zaczęły lecieć hektolitry łez.
-Nie jesteś beznadzieja, nie miałaś po prostu szansy by z nim porozmawiać bo Kosa rozwaliła się na początku kolejki, nie martw się nadrobimy to, tylko musisz przestać już płakać, zobaczysz jeszcze rzucisz go na kolana-gdy usłyszałam te słowa minimalnie się uśmiechnęłam i otarłam łzy. Podniosłam się obyłam buzie chłodną wodą i spojrzałam na moją „łazienkową” towarzyszkę, mówiąc- Jestem gotowa na podbicie serca 1/5 One Direction. Gdy Oliwia usłyszała te słowa podniosła się z ziemi uśmiechnęła się do mnie i obie wyszłyśmy z łazienki.
*Oliwia*
Tak strasznie się ucieszyłam, że moja „stara” Zosia powróciła, że nie mogłam przestać się uśmiechać. Wychodząc z łazienki przypomniało mi się, że podałam swojego twittera Niallowi i aż podskoczyłam do góry na samą myśl,że mógł do mnie napisać. Od razu pobiegłam do pokoju, lecz nim dorwałam komputer przyglądałam się Marcie i Konstancji, które wykonywały jakiś dziwny taniec, to był chyba taniec szczęścia, aż korciło mnie by je nagrać...ale szybko zrezygnowałam z tego pomysłu, gdyby Liam i Lou zobaczyli „niechcący” ten filmik ich szanse momentalnie spadłyby poniżej 0. Tak więc wreszcie dorwałam się do mojego ślicznego niebieskiego laptopa i zalogowałam się na tt. Strona jakby ładowała się wiecznie, ale gdy już nastąpił ten moment ujrzałam tweeta od samego Nialla Horana ! Pisnęłam jak umiałam najgłośniej, momentalnie Marta i Konsta zaprzestały swych dzikich pląsów i spojrzały na mnie jak na wariatkę.
-Niall !- tylko tyle zdążyłam powiedzieć, gdyż już cała trójka była przy mnie wlepiając swoje oczęta w ekran.
*Zosia*
Gdy przeczytałyśmy tweeta Nialla, w którym proponuje spotkanie jutro nas wszystkich u nich w hotelu na obiedzie zaczęłyśmy wcześniej przerwany taniec radości Konstancji i Marty, ale teraz wszystkie cztery pląsałyśmy na środku pokoju i śmiejąc się w niebo głosy.
*Marta*
Zmęczone naszymi wygibasami; bo tańcem tego nazwać nie można, położyłyśmy się na łóżku i zastanawiałyśmy się w co się ubrać następnego dnia, ale to nie był nasz najmniejszy problem.
-Dziewczyny, to są rodowici Brytyjczycy...-nagle w środku zdania przerwała mi Oliwia- I jeden Irlandczyk nie zapominaj o boskim niebieskookim Niallusiu- i zaczęła chichotać jak głupek.
-Oczywiście, ale za nim mi brutalnie przerwałaś bardzo ważną informacją- spojrzałam na Oliwkę, która wciąż cieszyła się jak głupi do sera- Chciałam powiedzieć, że nasz angielski jednak trochę kuleje- mówiąc to na twarzach dziewczyn pojawił się grymas.
*Konsta*
-O boziu, boziu, Martusia ma rację wy sobie poradzicie a ja ?- zaczęłam się martwić gdy spostrzegłam słownik wprost rzuciłam się na niego i skrupulatnie zaczęłam kartkować.
*Oliwia*
Gdy wraz z dziewczynami zauważyłam zaangażowanie z jakim Konsta studiuje słownik języka angielskiego wszystkie wybuchłyśmy śmiechem i postanowiłyśmy uwiecznić jej zapał i zaczęłam pstrykać zdjęcia. Jedno, drugie aż zrobiła się z tego ogromna sesja i zaczęłyśmy zaśmiecać nasze twittery i instagramy na takich głupotkach minęła nam prawie cała noc, gdy nagle podczas przeglądania naszych fotografii spostrzegłyśmy kto skomentował prawie każde nasze zdjęcie.
*Marta*
Obudziłam się dość wcześnie i gdy tylko uświadomiłam sobie co czeka mnie wieczorem na mojej twarzy od razu pojawił się szeroki uśmiech. Spoglądając na zegarek stwierdziłam że nie mam za wiele czasu, więc od razu pod ekscytowana ogarnęłam się i już po godzinie wyszłam z domu kierując się na pociąg ze słuchawkami w uszach mając świadomość że piosenki które towarzyszyły mi w drodze usłyszę następnym razem już na żywo i to za parę godzin. Jakiś czas później pojawiłam się w drzwiach Oliwii która powitała mnie radosnym okrzykiem informującym mnie jak blisko jesteśmy od spełnienia marzeń. Nim się obejrzałyśmy dołączyła do nas Zosia i już po chwili wychodziłyśmy z domu nie mogąc ukryć szczęścia. Pod halą w której miał odbyć się koncert One Direction było już wiele dziewczyn które bacznie obserwowały twittera z nadzieją że chłopcy napiszą cokolwiek o zbliżającym się występie. No i stało się-znajdowałyśmy się już w środku, ku naszemu zaskoczeniu w pierwszym rzędzie przy barierkach z których miałyśmy idealny widok na scenę.
-Może Niall zdejmie koszulkę, o matko!-podniecała się Oliwka, która mocno ściskała metalową belkę tak jakby bała się że zaraz straci to idealne miejsce.
*Zosia*
Po długim, jak dla mnie, czasie który spędziłyśmy czekając na nasz ukochany zespół w końcu na potężnym telebimie pojawiła się piętnastka informująca wszystkich że właśnie tyle sekund zostało do rozpoczęcia koncertu. Serce podeszło mi do gardła i choć chciałam krzyczeć tak jak Marta i Oliwia nie mogłam wydusić słowa, nim się obejrzałam na ekranie pojawiła się dwójka a nogi odmawiały mi posłuszeństwa. Jednak byłoby zbyt pięknie gdyby One Direction od razu weszło na scenę, zamiast tego na ekranie pojawiło się logo zespołu. Poziom decybeli wzrósł gdy rozbrzmiały pierwsze dźwięk Last First Kiss razem z Niallem, lecz niestety tylko na ekranie. Okazało się że właściwa część tego wieczoru rozpocznie się dopiero za minutę, teraz natomiast coś w stylu przedstawienia zespołu. No na litość, jakby nikt ich nie znał! Nagle poczułam czyjś łokieć na swojej twarzy. Jedna nie do końca zrównoważona psychicznie dziewczyna stojąca obok mnie tak się ekscytowała Zaynem, którego zdjęcie wyświetlało się na telebimie, że w ogóle nie panowała nad sobą, toteż popchnęłam ją mocno w przeciwną stronę tak że kolejnych kilka osób zachwiało się na nogach. Niech sobie nie pozwala. No i w końcu! Na ekranie znowu pojawiła się piątka, potem czwórka, a ja znowu poczułam jak moje ręce się pocą i nie mogę utrzymać się na nogach. Usłyszałam pierwsze dźwięki Kiss You, a potem na scenie pojawiło się pięciu chłopaków których przywitał wrzask wielu tysięcy dziewczyn obecnych w hali.
-Oh I just wanna take you anywhere that you like
We can go out any day any night
Baby I’ll take you there, take you there
Baby I’ll take you there, yeah!
*Oliwia*
Koncert był wspaniały, wspólnie z dziewczynami śpiewałyśmy, skakałyśmy i darłyśmy się jak szalone, chłopcy wyglądają na żywo jeszcze lepiej niż na zdjęciach, a Niall niestety nie zdjął koszulki, chociaż strasznie się na niego napaliłam, będę musiała obejść się smakiem. Pech chciał że urodziłam się jako strasznie zboczony człowiek, raz nawet Marta przyłapała mnie gdy wpatrywałam się namiętnie w tyłek naszego pana od matmy. No cóż, nie da się ukryć że ciągnie mnie do blondynów. Wracając do koncertu, skończył się zdecydowanie za szybko i pora już była kierować się do wyjścia. Z racji tego że stałyśmy najbliżej sceny wychodziłyśmy ostatnie. Co jakiś czas spoglądałam z tęsknotą na scenę, gdy mignęła mi przed oczami znajoma postać, a serce zaczęło zbliżać się do gardła.
-Ej, dziewczyny-szepnęłam do Zośki idącej przede mną-tam jest jakieś wejście, może za scenę!
-Zwariowałaś?!-skrzywiła się-Aresztują nas
-Idziemy!-zarządziła Marta wyprzedając nas. Nie miałyśmy wyjścia, ruszyłyśmy za nią chcąc pozostać nie zauważone przez resztę fanek.
-Tam nie można wchodzić!-odparła Konsta
-Tylko się rozejrzymy.
Jedna z nas pchnęła drzwi i już po chwili stałyśmy w długim korytarzu pełnym zamkniętych pomieszczeń. Nie wiem jak dziewczyny, ale ja czułam strach, jednak gdyby ktoś teraz rzucił hasło że wracamy nie chciałabym, mimo wszystko. Nagle usłyszałam głosy dochodzące zza rogu, spanikowałam nie wiedząc co robić. Po minach moich przyjaciółek stwierdziłam że one także nie mają pojęcia co się dzieje więc całkiem spontanicznie otworzyłam pierwsze lepsze drzwi wpychając je do środka.
*Marta*
Zupełnie nie wiedziałam co robić, nim się obejrzałam znalazłyśmy się w tajemniczym pomieszczeniu czekając na rozwój wydarzeń.
-Yyy, cześć?-usłyszałam za sobą, a moje serce na parę sekund przestało bić, gdyż przywitanie wypowiedziane było po angielsku. Odwróciłam się powoli, czując jak kręci mi się w głowie. Przede mną stał Liam Payne z butelką wody w ręku.
-Zgubiłyście się?
Nie miałam pojęcia jak się zachować, wszystkie cztery milczałyśmy wpatrując się w niego jak w ducha. Żeby tego było mało, z sąsiedniego pokoju po chwili wyszedł Zayn równie zdziwiony naszym widokiem.
-Heloł-uśmiechnął się ruszając znacząco brwiami
Żadna z nas nadal nie odważyła się pisnąć słówka, nasza znajomość angielskiego momentalnie wyparowała, i założę się że wszystkie byłyśmy bliskie utraty przytomności.
-My...-zaczęłam drżącym głosem-chciałyśmy...prosić o autograf!
-Właśnie-mruknęła Oliwia kiwając głową.
Szatyn zmrużył oczy przyglądając się nam, ale bez słowa podszedł do nas z zamiarem spełnienia naszej prośby.
-co Wy tu robicie?-zapytał Malik
-Ma się swoje sposoby-wyszczerzyłam się jak idiotka na co brunet zareagował śmiechem. Zawołał kolegów przyprawiając nas o ponowne zawroty głowy, jednak wszyscy okazali się bardzo mili i nie wezwali ochrony by się nas pozbyć.
*Oliwia*
Właśnie wychodziłyśmy ze szkoły. My tzn ja i moje przyjaciółki: Zosia, Marta i Konstancja, gdy do Zosi zadzwonił telefon odebrała i stanęła na środku chodnika u zaczęła wsłuchiwać się w każde słowo wypowiadane przez jej rozmówcę, gdy zakończyła swoją rozmowę patrzyła na nas praktycznie w ogóle nie mrugając.
-Zośka co Ci ? - zapytałam dziewczynę ta cały czas stała i patrzyła się przed siebie, po jakiś 30 sekundach wróciła do żywych i zaczęła piszczeć, skakać i płakać naraz, byłyśmy lekko zdezorientowane próbowałyśmy ją ogarnąć niestety na próżno, postanowiłyśmy usiąść na ławce w parku naprzeciwko naszej szkoły i dowiedzieć się co wprawiło naszą przyjaciółkę w taką ekstazę.
Gdy wreszcie usiadłyśmy na owej ławce Zosia trochę ochłonęła i poinformowała nas, że dzwoniła jej koleżanka i przekazała jej świetną wiadomość.
-Ale jaka to wiadomość?- dopytywała się Marta
-Jak to jaka ? W sierpniu będzie koncert One Direction ! - Zośka znów zaczęła nawijać jak nakręcona aż w końcu i my załapałyśmy że za niecałe 4 miesiące będziemy na koncercie !
Siedziałyśmy na ławce dobrą godzinę i debatowałyśmy jak przekonać rodziców by kupili nam bilety. I to nie byle jakie bilety, bo bilety VIP !
- Dziewczyny my musimy ich poznać, po prostu musimy nie mamy innego wyjścia- mówiła Zosia
-No tak wiemy, ale jak to zrobić, szczerze który z nasz rodziców da nam od tak 2 tysiące złotych na bilet na koncert ? - zapytała Konstancja
Od razu wszystkim nam opadły emocje i zaczęłyśmy się trochę smucić.
-Dobra dziewczyny-zaczęłam mówić- Nie ma co się martwić na zapas, na razie muszą nam pozwolić iść i ewentualnie kupić bilety możliwie jak najbliżej sceny, a jeżeli ich nie poznamy osobiście no to trudno musimy to przeżyć.
I tak się właśnie stało gdy wróciłyśmy do domów zaczęłyśmy rozmawiać z naszymi rodzicami o tym czy nam pozwolą iść.
Na szczęście rodzice pozwolili mi iść i zapłacą za bilet, tylko niestety nie za ten VIP, trudno. Położyłam się na łóżku czekając na wiadomości od dziewczyn.
*Zosia*
Wpadłam do domu jak burza zamknęłam się w łazience i zadzwoniłam do taty tłumacząc co się właśnie stało, po dość długiej rozmowie tata wyraził zgodę, niestety powiedział, że nie kupi mi tego biletu VIP, szkoda tak strasznie na to liczyłam, ale przynajmniej tam będę i wreszcie ich zobaczę.
*Oliwia*
Następnego dnia w szkole cały czas rozmawiałyśmy tylko o nadchodzącym koncercie One Direction, i o tym że za 3 dni ma się rozpocząć oficjalna sprzedaż biletów.
-Trudno nie poznamy ich, ale spędzimy czasem razem na koncercie naszego ulubionego zespołu-pocieszała nas Agata
-Łatwo Ci mówić, to mogła być moja wielka szansa na miłość moja i Oliwki -żaliła się Zosia
-Dajcie spokój-odezwała się Konsta- przecież to i tak nie byłoby realne,żeby się w was zakochali
Zośka obrzuciła ją groźnym spojrzeniem
-Może i masz racje, ale z taka twarzą jak twoja na pewno nie miałabyś szans, ale nie to co my-zaczęła Zosia
-Ej Zosiu wyluzuj nie musisz być od razu nie miła, jeszcze ich poznamy, wszystkie-podkreśliłam swoje słowa i uśmiechnęłam się do dziewczyn.
Dni mijały nam bardzo szybko, aż w końcu nadszedł upragniony sierpień, za 3 dni koncert nie mogę się już doczekać tak jak dziewczyny, umówiłyśmy się że dzień przed koncertem będą u mnie nocować i pojedziemy razem.
Dzień koncertu
*Zosia*
-Tatooooo szybko musimy jechać, bo za nim będziemy w Warszawie to pewnie już dziewczyny będę u Oliwii- krzyczałam zbiegając na dół i czym prędzej wsiadając do samochodu .
*Oliwia*
Czekałam na dziewczyny od samego rana już nie mogłam się doczekać by opowiedzieć im o moim planie by poznać chłopaków. Miałam tylko ogromną nadzieję, że wszystko pójdzie po mojej myśli.