czwartek, 9 maja 2013

Rozdział 2

*Marta*

Obudziłam się dość wcześnie i gdy tylko uświadomiłam sobie co czeka mnie wieczorem na mojej twarzy od razu pojawił się szeroki uśmiech. Spoglądając na zegarek stwierdziłam że nie mam za wiele czasu, więc od razu pod ekscytowana ogarnęłam się i już po godzinie wyszłam z domu kierując się na pociąg ze słuchawkami w uszach mając świadomość że piosenki które towarzyszyły mi w drodze usłyszę następnym razem już na żywo i to za parę godzin. Jakiś czas później pojawiłam się w drzwiach Oliwii która powitała mnie radosnym okrzykiem informującym mnie jak blisko jesteśmy od spełnienia marzeń. Nim się obejrzałyśmy dołączyła do nas Zosia i już po chwili wychodziłyśmy z domu nie mogąc ukryć szczęścia. Pod halą w której miał odbyć się koncert One Direction było już wiele dziewczyn które bacznie obserwowały twittera z nadzieją że chłopcy napiszą cokolwiek o zbliżającym się występie. No i stało się-znajdowałyśmy się już w środku, ku naszemu zaskoczeniu w pierwszym rzędzie przy barierkach z których miałyśmy idealny widok na scenę. 

-Może Niall zdejmie koszulkę, o matko!-podniecała się Oliwka, która mocno ściskała metalową belkę tak jakby bała się że zaraz straci to idealne miejsce. 

*Zosia*


Po długim, jak dla mnie, czasie który spędziłyśmy czekając na nasz ukochany zespół w końcu na potężnym telebimie pojawiła się piętnastka informująca wszystkich że właśnie tyle sekund zostało do rozpoczęcia koncertu. Serce podeszło mi do gardła i choć chciałam krzyczeć tak jak Marta i Oliwia nie mogłam wydusić słowa, nim się obejrzałam na ekranie pojawiła się dwójka a nogi odmawiały mi posłuszeństwa. Jednak byłoby zbyt pięknie gdyby One Direction od razu weszło na scenę, zamiast tego na ekranie pojawiło się logo zespołu. Poziom decybeli wzrósł gdy rozbrzmiały pierwsze dźwięk Last First Kiss razem z Niallem, lecz niestety tylko na ekranie. Okazało się że właściwa część tego wieczoru rozpocznie się dopiero za minutę, teraz natomiast coś w stylu przedstawienia zespołu. No na litość, jakby nikt ich nie znał! Nagle poczułam czyjś łokieć na swojej twarzy. Jedna nie do końca zrównoważona psychicznie dziewczyna stojąca obok mnie tak się ekscytowała Zaynem, którego zdjęcie wyświetlało się na telebimie, że w ogóle nie panowała nad sobą, toteż popchnęłam ją mocno w przeciwną stronę tak że kolejnych kilka osób zachwiało się na nogach. Niech sobie nie pozwala. No i w końcu! Na ekranie znowu pojawiła się piątka, potem czwórka, a ja znowu poczułam jak moje ręce się pocą i nie mogę utrzymać się na nogach. Usłyszałam pierwsze dźwięki Kiss You, a potem na scenie pojawiło się pięciu chłopaków których przywitał wrzask wielu tysięcy dziewczyn obecnych w hali. 

-Oh I just wanna take you anywhere that you like
We can go out any day any night
Baby I’ll take you there, take you there
Baby I’ll take you there, yeah!

*Oliwia*


Koncert był wspaniały, wspólnie z dziewczynami śpiewałyśmy, skakałyśmy i darłyśmy się jak szalone, chłopcy wyglądają na żywo jeszcze lepiej niż na zdjęciach, a Niall niestety nie zdjął koszulki, chociaż strasznie się na niego napaliłam, będę musiała obejść się smakiem. Pech chciał że urodziłam się jako strasznie zboczony człowiek, raz nawet Marta przyłapała mnie gdy wpatrywałam się namiętnie w tyłek naszego pana od matmy. No cóż, nie da się ukryć że ciągnie mnie do blondynów. Wracając do koncertu, skończył się zdecydowanie za szybko i pora już była kierować się do wyjścia. Z racji tego że stałyśmy najbliżej sceny wychodziłyśmy ostatnie. Co jakiś czas spoglądałam z tęsknotą na scenę, gdy mignęła mi przed oczami znajoma postać, a serce zaczęło zbliżać się do gardła.

-Ej, dziewczyny-szepnęłam do Zośki idącej przede mną-tam jest jakieś wejście, może za scenę!
-Zwariowałaś?!-skrzywiła się-Aresztują nas
-Idziemy!-zarządziła Marta wyprzedając nas. Nie miałyśmy wyjścia, ruszyłyśmy za nią chcąc pozostać nie zauważone przez resztę fanek. 
-Tam nie można wchodzić!-odparła Konsta 
-Tylko się rozejrzymy.
Jedna z nas pchnęła drzwi i już po chwili stałyśmy w długim korytarzu pełnym zamkniętych pomieszczeń. Nie wiem jak dziewczyny, ale ja czułam strach, jednak gdyby ktoś teraz rzucił hasło że wracamy nie chciałabym, mimo wszystko. Nagle usłyszałam głosy dochodzące zza rogu, spanikowałam nie wiedząc co robić. Po minach moich przyjaciółek stwierdziłam że one także nie mają pojęcia co się dzieje więc całkiem spontanicznie otworzyłam pierwsze lepsze drzwi wpychając je do środka.

*Marta*


Zupełnie nie wiedziałam co robić, nim się obejrzałam znalazłyśmy się w tajemniczym pomieszczeniu czekając na rozwój wydarzeń. 

-Yyy, cześć?-usłyszałam za sobą, a moje serce na parę sekund przestało bić, gdyż przywitanie wypowiedziane było po angielsku. Odwróciłam się powoli, czując jak kręci mi się w głowie. Przede mną stał Liam Payne z butelką wody w ręku.
-Zgubiłyście się?
Nie miałam pojęcia jak się zachować, wszystkie cztery milczałyśmy wpatrując się w niego jak w ducha. Żeby tego było mało, z sąsiedniego pokoju po chwili wyszedł Zayn równie zdziwiony naszym widokiem.
-Heloł-uśmiechnął się ruszając znacząco brwiami
Żadna z nas nadal nie odważyła się pisnąć słówka, nasza znajomość angielskiego momentalnie wyparowała, i założę się że wszystkie byłyśmy bliskie utraty przytomności. 
-My...-zaczęłam drżącym głosem-chciałyśmy...prosić o autograf!
-Właśnie-mruknęła Oliwia kiwając głową. 
Szatyn zmrużył oczy przyglądając się nam, ale bez słowa podszedł do nas z zamiarem spełnienia naszej prośby.
-co Wy tu robicie?-zapytał Malik
-Ma się swoje sposoby-wyszczerzyłam się jak idiotka na co brunet zareagował śmiechem. Zawołał kolegów przyprawiając nas o ponowne zawroty głowy, jednak wszyscy okazali się bardzo mili i nie wezwali ochrony by się nas pozbyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz