Następnego dnia wstałyśmy wyjątkowo wcześnie. Nic dziwnego, czekało nas spotkanie z pięcioma najpiękniejszymi chłopakami na świecie, musiałyśmy tego dnia wyglądać idealnie. Oczywiście nie obyło się bez kłótni dotyczących łazienki którą ciągle była zajęta. Jednak w końcu 30 minut przed umówionym spotkaniem wyszłyśmy z hotelu kierując się pod wskazany przez Nialla adres. Wszystkie byłyśmy bardzo podekscytowane, może nawet bardziej niż wczoraj.
W końcu znalazłyśmy się we właściwym miejscu, jednak zanim minęłyśmy szklane drzwi ekskluzywnego hotelu, przystanęłyśmy zastanawiając się co teraz.
-No jak to co, wchodzimy!-zadecydowałam robiąc krok w przód lecz zaraz jedna z nich pociągnęła mnie do tyłu.
-No ale...jak to? Ja się wstydzę-mruknęła Konsta
-To nie wchodź!-krzyknęła Zosia kierując się w stronę wejścia.
Już po chwili stałyśmy przed drzwiami chłopców uspokajając szybsze bicie serce.
-Ja nie pukam-powiedziała od razu Oliwia
-Ja też nie!
-Ani ja!
-O matko!-wywróciłam oczami po czym zapukałam sprawiając wrażenie niewzruszonej. Tak na prawdę moje serce waliło jak oszalałe, prawie zemdlałam gdy usłyszałam kroki zbliżające się do drzwi. Zaraz naszym oczom ukazał się Zayn który widząc nas od razu się uśmiechnął.
-Siemka, wchodźcie-przesunął się pozwalając nam wejść. Na kanapie siedział Niall brzdąkający na gitarze, a tuż obok niego Tomlinson przeglądający polską gazetę.
-Nic z tego nie rozumiem-przechylił głowę odwracając czasopismo do góry nogami.
*Niall*
Nie mogłem przestać o niej myśleć. Jej brązowe oczy i czarne włosy sprawiały że na mojej twarzy pojawiał się uśmiech który niestety musiałem powstrzymywać w obecności chłopaków. Zaprosiłem je do siebie ciesząc się z faktu że znowu zobaczę Oliwkę. Jej uśmiech doprowadzał mnie do szaleństwa i nie mogłem doczekać się gdy w końcu znowu ją zobaczę.
*Oliwia*
Gdy tylko zobaczyłam Nialla siedzącego na fotelu z głową w chmurach nogi mi się ugięły a na policzkach pojawiły się delikatne rumieńce, jednak nie dane mi było wpatrywać się w moją miłość długo gdyż z sąsiedniego pomieszczenia dobiegł huk, a w pokoju zaraz pojawił się Harry. NAGI HARRY. Wlepiłam w niego wzrok próbując nie przyglądać się miejscu które powinno być zakryte, ale oczy same zjeżdżały mi na dół. Momentalnie wybuchnęłam śmiechem widząc jego zakłopotaną minę.
-Idź się ubrać, idioto!-warknął na niego Malik przepraszając nas za swojego przyjaciela-Napijecie się czegoś?
Nie słuchałam go, uśmiech sam cisnął się na usta gdy Horan odłożył gitarę wstając z fotela, podszedł do nas witając się ze mną buziakiem w policzek. Gdyby nie to że przytrzymał mnie ramieniem, bez wątpienia upadłabym z wrażenia. Stałyśmy w rządku dopóki blondyn nie zaprowadził mnie na miejsce w którym jeszcze przed chwilą siedział, po czym opadł na oparcie fotela na którym siedziałam. Zaczęliśmy rozmawiać, na początku dość nieśmiało lecz potem oboje się rozkręciliśmy śmiejąc się co chwilę.
*Konsta*
Nogi mi drżały a serce waliło jak oszalałe. Louis wstał. O matko. Spojrzał na mnie. Wdech i wydech, spokojnie. O Boże, idzie w moją stronę. Już, spokojnie.
-Hej-mruknął seksownie unosząc kąciki ust ku górze
-Hhhhheeeeejjjjjj-wyjąkałam drżącym głosem. asdfrgjtrfvghygtfrdcfgbhjuytre
*Marta*
Tak więc razem z Zosią stałyśmy we dwie jak te idiotki na środku salonu tego ogromnego apartamentu chłopaków z One Direction. Zaraz po tym jak Styles pokazał nam swojego członka obok nas pojawił się Malik razem z Liamem.
-Zaproponowalibyśmy wam jakieś wyjście na miasto, ale chcemy uniknąć nieporozumień-odparł skromnie jeden z nich zapraszając dalej. Usiedliśmy więc na kanapie przed którą stał niewielki szklany stolik na którym zaraz pojawiły się cztery kubki z sokiem. Rozmawialiśmy o ich zespole, trasie koncertowej, naszej szkole i różnych takich, gdy swoją obecnością zaszczycił nas Harry który jako jedyny pozostał bez pary, toteż dołączył do nas.
-Joł-mruknął czerwony siadając na oparciu kanapy. Widocznie czuł się nieswojo wiedząc że widziałyśmy jego dyndającego koleżkę, co niesamowicie mnie rozbawiło, ale nie chcąc wprawić go w zakłopotanie opanowałam śmiech.
*Harry*
Jeju, jakie to było żałosne. Chłopaki ciągle mówili mi bym nie wychodził z łazienki nago, ale ja wciąż nie mogłem się od tego odzwyczaić. Nie widzę w tym nic złego, w końcu nie mam się czego wstydzić, ale na litość, one widziały moją fujarę! To nie powinno się stać. Jednak już nikt mi tego nie wypominał i wszystko działo się jak gdyby nigdy nic, to w sumie całkiem miłe dziewczyny, nie są napalonymi fankami które jako jedyny kontakt z nami preferują dzikie wrzaski od których już powoli głuchnę. Można było z nimi porozmawiac o wszystkim i nawet nie były brzydkie. Po Niemczech to miła odmiana spotkać w końcu ładne niewiasty.
*Zayn*
Siedzieliśmy rozmawiając dobrą godzinę podczas której Styles obdarował nas kilkoma żartami, myśląc że jest śmieszny, ale zarówno Marta jak i Zosia chciały być miłe i szczerze się z nich śmiały. Cieszyło mnie to, Zosia miała wspaniały uśmiech. Była piękna, niesamowite oczy i ta niewinność. Była skromna i nie śmiała, spodobało mi się to od samego początku.
-Skoczę na dół po jakies jedzenie. Idziesz ze mną?-zapytałem patrząc na dziewczynę z nadzieją w oczach. To pozwoliłoby mi spędzić z nią choć troche czasu sam na sam.
-Ok-uśmiechnęła się wstając. Przepuściłem ją w drzwiach pokazując ręką gdzie powinna iść.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz