*Zosia*
Skierowałam
się w stronę, którą wskazał mi Zayn i szłam korytarzem, aż
ujrzałam windę, do której zamierzaliśmy wejść, aby zjechać na
parter wieżowca. Byłam nieco skrępowana sytuacją, nie często
zdarza mi się przebywać wśród chłopaka, za którym szaleję.
Moja nieśmiałość jest dobijająca, nie zdołałam wydusić z
siebie słowa zaczynającego rozmowę. Stanęliśmy przed windą,
Zayn przycisnął przycisk przywołujący owy "dźwig osobowy".
-
Dlaczego nic nie mówisz? Może nie przepadasz za mną?
Myślałem, że jest na odwrót. - zaczął z niepokojem w głosie
Zayn.
-
Przepraszam, nie chciałam żebyś odniósł takie wrażenie. Jestem
prze szczęśliwa, że stoję tu właśnie z Tobą, nie mogę w to
uwierzyć. Wybacz mi moją nieśmiałość, po prostu tak już mam. -
wyjaśniłam.
Winda
przyjechała na nasze (ostatnie) piętro, Zayn wpuścił mnie
pierwszą.
-
Ok *odetchnął*, zaczynałem myśleć, że mnie nie lubisz...
-
Ja ?! Ciebie?! I tak każdy Cię lubi, kocha, wielbi... -
powiedziałam z ogromnym uśmiechem na twarzy.
Nie spodziewanie
winda zatrzymała się pomiędzy piętrem 13, a 14.
Przyciskałam jakikolwiek przyciski, byle tylko ruszyła. Nic z
tego. stanęła, nie miałam pojęcia na jak długo będziemy musieli
zostać w tym stanie. Nie przejęłam się tym zbytnio, ponieważ ten
czas miałam spędzić z upragnionym Zaynem Malikiem.
-
Ups, mamy problem. - parsknęłam śmiechem wypowiadając te słowa.
-
Problem może zamienić się w przyjemność - sugerował Zayn
unosząc brew.
-
Nie wiem co masz na myśli - powiedziałam szeroko się uśmiechając.
-
Nie miałem okazji poznać Cię bliżej, teraz jest wyjątkowa
chwila, opowiedz mi coś o sobie - powiedział i puścił do mnie
oczko.
Zaczęłam
swoją niedługą opowieść, streszczając mój życiorys.
....
*Konsta*
Weszliśmy
razem z Lou do jednego z pokoi. Z chęcią przyjęłam propozycję
oddalenia się od reszty. Nie wiedziałam jakie chłopak miał plany
wobec mnie, ale byłam gotowa na wszystko...no dobrze, na prawie
wszystko. Usiadłam na krawędzi wielkiego łoża, czekając na to co
się wydarzy.
-
Czemu mi to robisz, kobieto?! - spytał ze słodkim uśmieszkiem
Louis.
-
Ale co ja Ci robię?! - odparłam przejęta sytuacją.
-
Jej, nie, zrozumiałaś mnie źle. Dlaczego jesteś taka zjawiskowa?
Nie mogę tego zrozumieć, a chodzi o to, że robisz mi to swoim
wyglądem - wprawiasz mnie w wyjątkowy stan. - tłumaczył Lou z
nie cierpliwością - Może przejdźmy do rzeczy - kontynuował.
-
Do jakiej rzeczy? Nie za szybki jesteś? - szybko odparłam.
-
A o czym pomyślałaś? WOW. Chciałem przeczytać Ci tekst piosenki,
który napisałem wczoraj po naszym pierwszym spotkaniu.
-
O czym jest? - spytałam
-
O Tobie, o nas, o uczuciach. - od powiedział boski chłopak.
-
Więc, może lepiej Ci ją zaśpiewam, żebyś lepiej
zrozumiała? - chłopak usiadł przy pianinie i zaczął grać
nieznaną mi dotąd melodię. Słuchałam z zapartym tchem. W myślach
złościłam się na swoją głupotę, nie chciałam, żeby Louis
pomyślał o mnie jak o idiotce, kiedy wyparowałam z jego
SZYBKOŚCIĄ.
*Liam*
Marta
siedziała jakaś zamyślona, chyba za interesował ją fakt, że
długo nie było już Zayna i Zosi. Sam zacząłem się nad tym
zastanawiać, jednak wiedziałem, że dobrze się bawią w swoim
towarzystwie. Pragnąłem wydusić z Marty kilka informacji na temat
tego, co sądzi o mnie, o nas, o naszym zespole również. Zacząłem
zadawać swe dociekliwe pytania.
*Marta*
Rzeczywiście
zastanawiałam się przez chwilę, gdzie podziewają się nasi
towarzysze Zayn i Zosia. Odrzuciłam ten temat na bok, kiedy Liam
spytał mnie o to, od kiedy słucham ich muzyki. Nie miałam ochoty
odpowiadać na to pytanie, bo nie słuchałam ich od początku ich
kariery, jednak przyznałam się, że stało się to nieco później.
Nagle
ni stąd ni zowąd Liam rzucił się na mnie z ramionami.
Odwzajemniłam ruch. Przytuliłam go jak najmocniej. Poczułam jego
ciepło i coraz większe pragnienie posiadania przy sobie tego
chłopaka.
W
niebiańskim stanie trwaliśmy jeszcze kilka chwil i przeszliśmy do
spojrzeń w oczy. Zawstydziłam się odrobinkę, dlatego odwróciłam
wzrok, po sekundzie powróciłam do spoglądania w głębię jego
oczu. Chłopak smyrał mnie po udzie.
*Oliwia*
Niall
stał nade mną, kiedy rozczesywałam końcówki swoich włosów
palcami. Ja siedziałam swobodnie na fotelu, a on widocznie chciał
coś zrobić, zacząć. Nie miałam pojęcia co chodzi mu po głowie,
dlatego zajmowałam się nadal swoimi pięknymi włosami.
-
Nie czesz już tych włosów. Są cudowne. - w pewnym momencie
przerwał mi moje zajęcie.
-
Dobrze, już i... dziękuję Ci. - od powiedziałam rzucając moje
włosy na plecy.
-
Przejdziemy się gdzieś? Zostawmy ich samych, każdy się rozdziela,
to czas najwyższy na nas. - za proponował niebieskooki.
-
Jasne, z chęcią. - odparłam ucieszona.
Wyszliśmy
z apartamentu i udaliśmy się w stronę windy, jedna z nich
najwidoczniej nie działała, bo po przywołaniu jej nie podjeżdżała.
Wsiedliśmy do drugiej.
*Zayn*
Czas
w windzie był najpiękniejszym czasem ostatnich dni, może nawet
tygodni, czy lat. Zosia wyglądała nieziemsko, mimo że była ubrana
w strój codzienny. Jej uśmiech odsłaniał równiutkie, białe
zęby. Jestem facetem, a nogi i taki mi miękły. Sprawiała, że
czułem się pewniej, a znałem ją zaledwie 2 dni. W głębi serca
dziękowałem windzie, że właśnie się zepsuła, a my mogliśmy
pobyć razem.
-
Mógłbym...? - zacząłem nieśmiało
-
Tak? - spytała nie wiedząc co zamierzałem za proponować
Bez
odpowiedzi schyliłem się nad nią i dotknąłem jej ust, nie
próbowała mi przerywać. Starannie ją obiołęm. Zapomnieliśmy
się w namiętnym pocałunku. To było magiczne. Pragnąłem poczuć
smak jej ust od dłuższego czasu, nadeszła moja chwila, NASZA
chwila. Nic nie było w stanie nas rozdzielić, ale jednak
rozdzieliło. Winda się otworzyła, a naszym oczom ukazali się
Niall i Oliwka. Nie byliśmy nawet zawstydzeni, że przyłapali nas
na takim, a nie innym okazywaniu uczuć. Uśmiechnęli się, a Niall
dał znak Zaynowi, że dobrze zrobił.
*Zosia*
Podobało
m się to, co przed chwilą się zdarzyło. Zayn niesamowicie całował.
Liczyłam na to, że powtórzymy kiedyś zaistniałą sytuację.
*Niall*
Po
miłym spotkaniu przy windzie udaliśmy się po coś do jedzenia i
wróciliśmy na górę, tym razem postanowiliśmy przejść się
schodami, właściwie do urządziliśmy mały wyścig, tzn. ja i
Zayn, dziewczyny okazały się być leniuszkami. Nie chwaląc się
wygrałem go. Dotarłem pierwszy na 20 piętro ogromnie zmęczony,
ale nie dawałem tego po sobie poznać. Radośni poczekaliśmy na
dziewczyny, które ślimaczyły się po schodach. Gdy dotarły
dostaliśmy z Zaynem po buziaku w policzek od każdej z nich.
Następnie przeszliśmy korytarzem do naszego penthouse'u.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz