sobota, 27 lipca 2013

Rozdział 8

*Marta*
Nieubłaganie zbliżał się dzień powrotu chłopaków do Londynu. Mimo iż miałyśmy spotkać ich za kilka dni, na lotnisku na którym się umówiliśmy było nam strasznie smutno z powodu ich wyjazdu. Każda z nas stała ze swoim ulubionym członkiem One Direction pozostawiając Stylesa samego który niecierpliwił się czekając na kolegów.
-Będziesz tęsknić?-zapytał Liam spoglądając na mnie z góry, jego usta ułożyły się w słodkim uśmiechu który był zaraźliwy. Stał blisko mnie trzymając za sobą nie wielką walizkę, czułam zapach jego cudownych perfum które powodowały szybsze bicie serca.
-To oczywiste-obdarzyłam go uśmiechem zagłębiając się w jego brązowych tęczówkach.
-Ludzie, dawajcie szybciej-krzyknął Harry zwracając uwagę szatyna który odwrócił głowę w jego kierunku. Szczerze mówiąc irytował mnie, nie dał mi się w spokoju pożegnać z moim najukochańszym bogiem seksu, tylko dlatego że żadna z nas nie wybrała jego. 
-No to...-zaczął Payne-do zobaczenia-spojrzał mi głęboko w oczy zbliżając się do mnie. Musnął delikatnie moje usta co sprawiło że oblałam się rumieńcem. 
*Zayn*
Nie chciałem wracać, ale jedyna myśl która trzymała mnie przy życiu to fakt że za pare dni dziewczyny przylatują do nas i znowu nadarzy się okazja do spędzenia wielu wspaniałych chwil z Sophi . Nie ma już sensu tego przed sobą ukrywać-zakochałem się w niej. Po wczorajszym incydencie z windą która zaczęła działać zdecydowanie za szybko przekonałem się że to idealna dziewczyna jakiej jeszcze nigdy nie spotkałem. 
-Dziękuje za wczoraj-położyłem dłoń na jej policzku lustrując ją spojrzeniem. Tak bardzo chciałem ją pocałować, znowu. Czułem że nigdy nie będę miał dość. 
-Ja też dziękuje-uśmiechnęła się nie śmiało spuszczając na chwilę wzrok, jednak po chwili nasze spojrzenia ponownie się spotkały. Nie mogłem się powstrzymać, czas sie zatrzymał i nie obchodziło mnie czy ktoś to zobaczy, pocałowałem ją namiętnie czując przy tym jak się uśmiecha. Chciałem mieć ją przy sobie już na zawsze i nigdy nie spuszczać z niej oka, tymbardziej nie chciałem zostawiać jej teraz, ani nigdy więcej. Oczywiście tą romantyczną chwilę znowu przerwał Harry marudząc jak to niby mało czasu zostało. Zignorowałem go, nie liczyło się teraz nic oprócz Zosi. 
*Oliwia*
Stałam wtulona w Nialla żegnając go ze smutkiem. Nie chciałam się z nim rozstawać, nawet na pare dni, jednak to pozwoli mi odetchnąć i uporządkować myśli których było bardzo dużo w ostatnich dniach. Tak wiele się zdarzyło. Gdyby ktoś tydzień temu powiedział mi co przeżyję z Horanem w tak krótkim czasie nigdy bym nie uwierzyła. 
-Nie bądź smutna, piękna-nachylił się nademną całując mnie w czoło-Spotkamy się niedługo-utonęłam w jego niebieskich oczach, do szczęścia nie było mi potrzebne nic więcej. Wymusiłam uśmiech wtulając się w niego. Już za kilka dni, ja i Niall spędzimy miło czas poznając się jeszcze bardziej, a w moim przypadku zakochując się w nim jeszcze bardziej. Był idealny! 
-Nie zapomnij o mnie-mruknęłam
-Nigdy-złożył na moich ustach długi, namiętny pocałunek
*Harry*
No na litość. Ile można żegnać się z dziewczynami które znamy od dwóch dni?! Nieźle namąciliśmy im w głowach, są nami totalnie oczarowane. No, może nie nami. Nimi. Za każdym razem gdy Oliwka przytulała się do Nialla gotowało się we mnie, miałem ochotę podejść i mu przywalić. W czym jestem od niego gorszy?! Nialler to zwykła ciota, przecież on nigdy nie był w prawdziwym związku, nie to co ja. Mężczyzna z krwi i kości, nie boję się niczego i byłbym w stanie ją obronić. W przypadku Horana byłoby zupełnie odwrotnie, pewnie pierwszy przestraszyłby się zagrożenia i zwiał. Co ona w nim widziała?! Irytowało mnie to całe przedstawienie, dlatego chciałem jak najszybciej znaleźć się w samolocie i wyrwać się z Polski. Przeczekać aż wszystkim opadną emocje i zapomną o czterech zakochanych fankach, które z resztą mały dołączyć do nas za kilka dni. Aha, już to widzę. Chłopaki pewnie od razu znajdą sobie kogoś nowego a one pozostaną wielce zranione nieodwzajemnioną miłością. Może wtedy ulubienica blondyna zrozumie że popełniła błąd wybierając właśnie jego zamiast mnie. Kiedyś się o tym przekona. 
*Zosia*
Cieszyłam się jak głupia spędzając te ostatnie chwile z Zaynem. Znowu mnie pocałował, omg, nie mogę pozbyć się wspomnienia jego delikatnych warg, zmysłowego dotyku i jego spojrzenia, aww, cudeńko. Nie mogłam doczekać się naszego kolejnego spotkania które mam nadzieje będzie dłuższe niż w moim kraju. Zapowiada się cudownie, chłopcy będą mieli więcej wolnego czasu który obiecali spędzić z nami. 
Niestety ta cudowna chwila dobiegła końca i One Direction musiało już nas opuścić. Wykorzystując ostatnie sekundy spotkanie, bez namysłu spojrzałam Zaynowi głęboko w oczy uśmiechając się.
-Na razie mała-dał mi buziaka w policzek po czym szybko pożegnał się z dziewczynami dołączając do zniecierpliwionego loczka z którym wszyscy już oddalili się od nas. Stałyśmy wgapiając się w ich seksowne tyłeczki, gdy Malik w ostatniej chwili odwrócił się do mnie posyłając mi półuśmiech, po czym zniknął za rogiem. Ehhh, będę za nim tęskniła. Nie chciałam wracać do domu, nie chciałam budzić się jutro ze świadomością że tym razem go nie spotkam. To będą długie trzy dni podczas których będę musiała na chwile wrócić do rzeczywistości by potem znowu kontynuować najlepszą przygodę jaka mogła mi się zdarzyć w życiu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz