*Marta*
Nieubłaganie
zbliżał się dzień powrotu chłopaków do Londynu. Mimo iż
miałyśmy spotkać ich za kilka dni, na lotnisku na którym się
umówiliśmy było nam strasznie smutno z powodu ich wyjazdu. Każda
z nas stała ze swoim ulubionym członkiem One Direction
pozostawiając Stylesa samego który niecierpliwił się czekając na
kolegów.
-Będziesz
tęsknić?-zapytał Liam spoglądając na mnie z góry, jego usta
ułożyły się w słodkim uśmiechu który był zaraźliwy. Stał
blisko mnie trzymając za sobą nie wielką walizkę, czułam zapach
jego cudownych perfum które powodowały szybsze bicie serca.
-To
oczywiste-obdarzyłam go uśmiechem zagłębiając się w jego
brązowych tęczówkach.
-Ludzie,
dawajcie szybciej-krzyknął Harry zwracając uwagę szatyna który
odwrócił głowę w jego kierunku. Szczerze mówiąc irytował mnie,
nie dał mi się w spokoju pożegnać z moim najukochańszym bogiem
seksu, tylko dlatego że żadna z nas nie wybrała jego.
-No
to...-zaczął Payne-do zobaczenia-spojrzał mi głęboko w oczy
zbliżając się do mnie. Musnął delikatnie moje usta co sprawiło
że oblałam się rumieńcem.
*Zayn*
Nie
chciałem wracać, ale jedyna myśl która trzymała mnie przy życiu
to fakt że za pare dni dziewczyny przylatują do nas i znowu nadarzy
się okazja do spędzenia wielu wspaniałych chwil z Sophi . Nie ma
już sensu tego przed sobą ukrywać-zakochałem się w niej. Po
wczorajszym incydencie z windą która zaczęła działać
zdecydowanie za szybko przekonałem się że to idealna dziewczyna
jakiej jeszcze nigdy nie spotkałem.
-Dziękuje
za wczoraj-położyłem dłoń na jej policzku lustrując ją
spojrzeniem. Tak bardzo chciałem ją pocałować, znowu. Czułem że
nigdy nie będę miał dość.
-Ja
też dziękuje-uśmiechnęła się nie śmiało spuszczając na
chwilę wzrok, jednak po chwili nasze spojrzenia ponownie się
spotkały. Nie mogłem się powstrzymać, czas sie zatrzymał i nie
obchodziło mnie czy ktoś to zobaczy, pocałowałem ją namiętnie
czując przy tym jak się uśmiecha. Chciałem mieć ją przy sobie
już na zawsze i nigdy nie spuszczać z niej oka, tymbardziej nie
chciałem zostawiać jej teraz, ani nigdy więcej. Oczywiście tą
romantyczną chwilę znowu przerwał Harry marudząc jak to niby mało
czasu zostało. Zignorowałem go, nie liczyło się teraz nic oprócz
Zosi.
*Oliwia*
Stałam
wtulona w Nialla żegnając go ze smutkiem. Nie chciałam się z nim
rozstawać, nawet na pare dni, jednak to pozwoli mi odetchnąć i
uporządkować myśli których było bardzo dużo w ostatnich dniach.
Tak wiele się zdarzyło. Gdyby ktoś tydzień temu powiedział mi co
przeżyję z Horanem w tak krótkim czasie nigdy bym nie uwierzyła.
-Nie
bądź smutna, piękna-nachylił się nademną całując mnie w
czoło-Spotkamy się niedługo-utonęłam w jego niebieskich oczach,
do szczęścia nie było mi potrzebne nic więcej. Wymusiłam uśmiech
wtulając się w niego. Już za kilka dni, ja i Niall spędzimy miło
czas poznając się jeszcze bardziej, a w moim przypadku zakochując
się w nim jeszcze bardziej. Był idealny!
-Nie
zapomnij o mnie-mruknęłam
-Nigdy-złożył
na moich ustach długi, namiętny pocałunek
*Harry*
No
na litość. Ile można żegnać się z dziewczynami które znamy od
dwóch dni?! Nieźle namąciliśmy im w głowach, są nami totalnie
oczarowane. No, może nie nami. Nimi. Za każdym razem gdy Oliwka
przytulała się do Nialla gotowało się we mnie, miałem ochotę
podejść i mu przywalić. W czym jestem od niego gorszy?! Nialler to
zwykła ciota, przecież on nigdy nie był w prawdziwym związku, nie
to co ja. Mężczyzna z krwi i kości, nie boję się niczego i
byłbym w stanie ją obronić. W przypadku Horana byłoby zupełnie
odwrotnie, pewnie pierwszy przestraszyłby się zagrożenia i zwiał.
Co ona w nim widziała?! Irytowało mnie to całe przedstawienie,
dlatego chciałem jak najszybciej znaleźć się w samolocie i wyrwać
się z Polski. Przeczekać aż wszystkim opadną emocje i zapomną o
czterech zakochanych fankach, które z resztą mały dołączyć do
nas za kilka dni. Aha, już to widzę. Chłopaki pewnie od razu
znajdą sobie kogoś nowego a one pozostaną wielce zranione
nieodwzajemnioną miłością. Może wtedy ulubienica blondyna
zrozumie że popełniła błąd wybierając właśnie jego zamiast
mnie. Kiedyś się o tym przekona.
*Zosia*
Cieszyłam
się jak głupia spędzając te ostatnie chwile z Zaynem. Znowu mnie
pocałował, omg, nie mogę pozbyć się wspomnienia jego delikatnych
warg, zmysłowego dotyku i jego spojrzenia, aww, cudeńko. Nie mogłam
doczekać się naszego kolejnego spotkania które mam nadzieje będzie
dłuższe niż w moim kraju. Zapowiada się cudownie, chłopcy będą
mieli więcej wolnego czasu który obiecali spędzić z nami.
Niestety
ta cudowna chwila dobiegła końca i One Direction musiało już nas
opuścić. Wykorzystując ostatnie sekundy spotkanie, bez namysłu
spojrzałam Zaynowi głęboko w oczy uśmiechając się.
-Na
razie mała-dał mi buziaka w policzek po czym szybko pożegnał się
z dziewczynami dołączając do zniecierpliwionego loczka z którym
wszyscy już oddalili się od nas. Stałyśmy wgapiając się w ich
seksowne tyłeczki, gdy Malik w ostatniej chwili odwrócił się do
mnie posyłając mi półuśmiech, po czym zniknął za rogiem. Ehhh,
będę za nim tęskniła. Nie chciałam wracać do domu, nie chciałam
budzić się jutro ze świadomością że tym razem go nie spotkam.
To będą długie trzy dni podczas których będę musiała na chwile
wrócić do rzeczywistości by potem znowu kontynuować najlepszą
przygodę jaka mogła mi się zdarzyć w życiu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz